
NIEGDYŚ MIĘTA SŁUŻYŁA DO AROMATYZOWANIA RĄK, BRODĘ I PIERŚ SKRAPIANO OLEJKIEM PALMOWYM, BRWI I WŁOSY NACIERANO MAJERANKIEM, A KOLANA I BARKI – ESENCJĄ Z POKRUSZONEGO TYMIANKU. EGIPCJANIE STOSOWALI PERFUMY WYŁĄCZNIE DO PRAKTYK RELIGIJNYCH, A CHIŃCZYCY NAWET PIENIĄDZE DRUKOWALI NA PACHNĄCYM JEDWABIU. DZIŚ WYRAFINOWANE KOMPOZYCJE ZAPACHOWE NIE DOŚĆ, ŻE ODZWIERCIEDLAJĄ ZMIENNOŚĆ LUDZKIEJ DUSZY, TO JESZCZE – DZIĘKI AWANGARDOWYM FLAKONIKOM – PRZYPOMINAJĄ DZIEŁA SZTUKI.
KU POMYŚLNOŚCI I ROZKOSZYNasi przodkowie, ogrzewając się przy ognisku, odkryli, że niektóre bogate w żywicę drzewa wydzielają podczas spalania piękny zapach. Początkowo wonne olejki, zioła, kadzidła i aromaty stosowano wyłącznie do praktyk religijnych, a produkcję pachnideł kojarzono z wiedzą medyczną. W starożytnym Egipcie do wytwarzania aromatów dopuszczano jedynie grupy społeczne o najwyższym statusie – byli wśród nich kapłani i lekarze. Z czasem zwyczaj używania wonności przy codziennych zabiegach higienicznych zstąpił pod strzechy.
Mieszkańcy starożytnej Mezopotamii jako pierwsi spostrzegli, że specyficzne zapachy pobudzają zmysły, a ich efemeryczny charakter odzwierciedla zmienność ludzkiej duszy. Wonne substancje znalazły u nich rozmaite zastosowanie. Na przykład ceremonię zaślubin sprowadzono do wspólnej kąpieli nowożeńców w korzennych olejkach – ich moc miała zapewnić małżeństwu szczęśliwe i dostatnie życie oraz pomóc stworzyć symboliczną więź, równą sile zapachu. Z kolei Indianie nadawali magiczne znaczenie spalanym ziołom, najczęściej podczas rytualnych czynności, m.in. w szałasie potów oraz przy odganianiu złych duchów. Pierwsze perfumy nie przypominały wyrafinowanych kompozycji zapachowych, tworzyły je proste, naturalne aromaty uzyskiwane z roślin. Na przykład zamiast mydła nasi przodkowie stosowali mieszankę tłuszczu zwierzęcego lub roślinnego ze sproszkowanym wapnem i perfumami.
MODA NA ZAPACHSzczególnym powodzeniem cieszyły się kompozycje zapachowe na Dalekim Wschodzie. Korą drzewa sandałowego wykładano kosze z nieświeżą bielizną, a saszetki z wonnym proszkiem umieszczano w pościeli. Zapach kadzideł towarzyszył Chińczykom nie tylko w ich mieszkaniach – nawet pieniądze drukowali na perfumowanym jedwabiu. To właśnie mieszkańcy Państwa Środka jako pierwsi odkryli moc aromaterapii i zastosowali w niej kwiatowe zapachy. Z kolei w Grecji wonności pojawiły się w III w. p.n.e. za sprawą Aleksandra Wielkiego i rozpowszechniły się w postaci aromatycznych olejków wcieranych w skórę. Od Greków modę na zapach przejęli Rzymianie. Ten prosty, żołnierski naród odkrył aromaty dzięki silnym wpływom helleńskiej i orientalnej kultury. To właśnie arystokracja rzymska stworzyła skomplikowane reguły perfumowania ciała, według których mięta służyła jedynie do aromatyzowania rąk, brodę i pierś skrapiano olejkiem palmowym, brwi i włosy nacierano majerankiem, a kolana i barki – esencją z pokruszonego tymianku. Rzymianie z czasem zaczęli obficie perfumować wszystko – skrapiali siebie i otoczenie, łącznie ze zwierzętami domowymi i winem. Szczególnym powodzeniem cieszyła się esencja z drogiego szafranu.
KU ZBAWIENIUPodobnie jak większość wschodnich nowości perfumy dotarły do Europy poprzez Półwysep Arabski, na którym sztuka zapachu rozkwitła pod wpływem Awicenny, perskiego lekarza i filozofa. To on w X wieku wynalazł metodę pozyskiwania substancji zapachowych z płatków kwiatów, tworząc aparat do destylacji pachnideł i udoskonalając proces filtracji. Nawet Koran – święta księga islamu – zalecał muzułmanom stosowanie aromatycznych olejków jako środków oczyszczających, zarówno w celach religijnych, jak i świeckich. Chrześcijaństwo – mimo iż Biblia nie potępiała wonnych olejków i kadzideł – zabroniło używania perfum ze względu na ich zmysłowe działanie. Z kolei w średniowieczu ludzie unikali kontaktu z wodą, twierdząc, że rezygnując z rozkoszy, dobrowolnie się umartwiają. Higienę oraz stosowanie perfum rozpowszechnili w średniowiecznej Europie powracający z wypraw krzyżowych rycerze Królestwa Jerozolimskiego, którzy przejmowali zwyczaje ludności arabskiej. Wonności sprowadzali również pielgrzymi i kupcy.
W MARIAŻU Z SUKNIĄPierwszym kosmetykiem, który zawojował średniowieczną Europę, była woda różana do odświeżania rąk. Z kolei Woda Królowej Węgier była pierwszym pachnidłem sporządzonym w 1367 roku na bazie alkoholu. Skomponowano ją z kwiatu pomarańczy, róży, mięty, melisy, cytryny i rozmarynu. W epoce renesansu gwałtownie rozwinęła się sztuka wyrobu perfum, ponieważ – dzięki unowocześnieniu procesów destylacji i ekstrakcji – podniosła się jakość aromatów. Królowie i arystokraci zatrudniali i godziwie opłacali specjalistów, którzy tworzyli dla nich nowe i unikatowe zapachy. W Wenecji powstały wówczas słynne na całą Europę flakony wytwarzane z dmuchanego szkła.
Nieocenioną prekursorką pachnideł była Katarzyna Medycejska. Obficie stosowano je na dworze Anny Austriaczki. Ze słabości do perfum słynął Ludwik XIV (Król Słońce) i Napoleon Bonaparte. Wtedy jednak cieszyły się ogromną popularnością tylko wśród elit, bo bardziej dostępne stały się – dzięki odkryciu procesu syntezy chemicznej – dopiero pod koniec XIX wieku. Prawdziwy przełom nastąpił w XX wieku, kiedy to w 1921 roku Ernest Beaux, eksperymentując z aldehydem octowym stworzył dla Coco Chanel słynną „piątkę”. Niebawem inne domy mody dostrzegły, że perfumy mogą stać się dla nich doskonałą wizytówką i żyłą złota – można je przecież sprzedawać nawet tym klientom, których nie stać na kosztowne kreacje renomowanych projektantów.