OD KLASZTORU PO KABARET W sierocińcu Chanel została do 18. roku życia. Dłużej nie mogła, chyba że wybrałaby nowicjat. A na to się nie zdecydowała – życie zakonne z pewnością nie było jej powołaniem. Po zakończeniu skromnej edukacji zaczęła pracować jako szwaczka, jednocześnie próbując sił na scenie kabaretu i szukając szczęścia w teatrach w pobliskim kurorcie Vichy. Jako piosenkarka i aktorka kariery nie zrobiła, jednak dzięki epizodowi z kawiarnią muzyczną La Rotonde zyskała pseudonim artystyczny – Coco. A także – co nie bez znaczenia – licznych przyjaciół wśród odwiedzających lokal artystów i wojskowych. Znalazł się pomiędzy nimi oficer Étienne Balsan i na kilka następnych lat otoczył Chanel opieką. Dzięki jego wsparciu i własnej ambicji szybko zaczęła podążać właściwą drogą. Pierwszym krokiem było otwarcie sklepu z kapeluszami własnego projektu przy bardzo eleganckiej ulicy modnego nadmorskiego kurortu Deauville. Wkrótce zaczęły tu zaglądać bogate damy – kapelusze pozbawione obowiązujących wówczas ozdób (pęków sztucznych kwiatów i kiści owoców) zachwycały prostotą i elegancją. Po pewnym czasie Chanel rozszerzyła działalność – zaczęła projektować ubrania, sprzedawać bluzki, żakiety i spódnice. Powstanie kolejnych butików z konfekcją było więc tylko kwestią czasu. Rychło okazało się, że stroje Chanel – jak na owe czasy niemal ascetyczne – cieszą się ogromną popularnością. Nie bez powodu.
ROZCIĘTA SUKNIA I DUCH EPOKI Początki jej kariery przypadły na czas I wojny światowej, moment coraz silniejszej i poniekąd przymusowej emancypacji kobiet. Mężczyźni byli na froncie, żony, siostry i matki musiały więc przejąć większość ich obowiązków. Coraz częściej pracowały zawodowo, a trudno żyć aktywnie w gorsecie i długiej sukni. Chanel zaproponowała więc kobietom inne ubrania – funkcjonalne, wygodne, nawiązujące do mody męskiej i sportowej. Proste spódnice, żakiety z dzianin, kostium zainspirowany fasonem męskiego swetra do polo, wreszcie – szmizjerkę. Słynna zapinana z przodu sukienka, pierwsza autorska kreacja Chanel, powstała właściwie przez przypadek – Coco dla wygody rozcięła z przodu własną starą sukienkę z dżerseju, by nie trzeba było wciągać jej przez głowę.
Kontynuacja w wersji do druku.