LITERACKA GORĄCZKA
Jesień doprawdy jest złota. Zwłaszcza dla pisarzy. Co roku grad nagród literackich, z Noblem na czele, spada na ich wymęczone, przepracowane, zestresowane głowy. Wszystkie nominacje rodzą się wśród sporów, nacisków, literackiej dyplomacji, mniejszych i większych wojen. Oczywiście wszystkie późniejsze werdykty wywołują dyskusje, ataki. I tak się kręci to, wydawałoby się, spokojne życie.
Takiego tematu nie mógł przegapić pisarz smakosz Manuel Vázquez Montalbán. Jego powieść o znamiennym tytule „Nagroda” to właśnie opis gorączki literackiej. W hotelu Venice gromadzą się pisarze, krytycy, wydawcy, bowiem tego wieczoru zostanie ogłoszony laureat najwyższej – pod względem finansowym – nagrody literackiej świata. Jej fundator, nieco mroczny, nieco zblazowany miliarder Lazaro Conesal, znudzony sukcesami w biznesie, chce zburzyć dotychczasowy porządek świata literackiego. Na nieszczęście dla fundatora dzień ogłoszenia werdyktu zbiega się również z przesileniem politycznym. Według dziwnej logiki osobą, która ma go uchronić przed zagrożeniem, jest Pepe Carvalho – prywatny detektyw, wiecznie skacowany, były miłośnik literatury, były lewicowiec, rozczarowany wolną Hiszpanią, elitami politycznymi i artystycznymi. „Nagroda” to brawurowa książka portretująca środowisko literackie, esej poświęcony współczesnym tendencjom w literaturze światowej, rozprawa historiozoficzna, analiza polityczna, książka kucharska i wyciskająca łzy historia miłosna. (Manuel Vázquez Montalbán, Nagroda, Noir sur Blanc)
GŁOS ZWIERZĄT
Pewien rzymski profesor literaturoznawstwa w środku politycznej gorączki sporów o to, co dobre, a co złe, co czarne, a co białe – jednym słowem: o wszystko, czym i my żyjemy już nazbyt długo – postanowił oddać głos zwierzętom! „Historie zwierząt i innych istot żywych” to jednak nie baśń czy prosta, bajkowa przebieranka. Jak przystało na wybitnego literaturoznawcę, Alberto Asor Rosa (był szefem katedry literatury włoskiej rzymskiego uniwersytetu La Sapienza) skonstruował swoją powieść wyśmienicie. Przynosi wiele rozważań o sztuce pisania, czytania i.... życia, bo erudycja nie zabiła wrażliwości. Perspektywa czworonogów (narratorami są kot i pies) w ocenie naszych ludzkich spraw jest pouczająca, zaskakująca i dowcipna: „Wystarczył czarny koci włosek [jeden z filozofów – bohaterów powieści – cierpiał na alergię], aby dobrze naoliwione mechanizmy zachodniej myśli krytycznej zacięły się bezpowrotnie”. Jednak oczywiście boleśnie szczera ocena naszych postępków jest oczyszczająca i powieść przynosi nam, ludziom, nadzieję, może kocio– –naiwną, psią idyllę, ale jednak: „Wówczas, nareszcie, po przezwyciężeniu wszelkiego przymusu tożsamości i układów, odmienności i języków, będziemy wolni, wolni i wszyscy razem. Wtedy, dopiero wtedy, będziemy, raz na zawsze, wiecznie szczęśliwi”. (Alberto Asor Rosa, Historie zwierząt i innych istot żywych, Collegium Columbinum)
JECHAĆ DO AUSTRALII
Podróż to marzenie, podróż to czasem konieczność życiowa, podróż to wreszcie najlepsza ze szkół, a włóczęga po Australii wszystkie te aspekty spełnia w zwielokrotnieniu, które jest wprost proporcjonalne do odległości, jaka dzieli Powiśle i ten tajemniczy ląd. I choć nie udało mi się dotrzeć do Australii, to na szczęście tegoroczne lato przyniosło „Świńskie opowiastki” – obrazkową przygodę autorstwa Tomka Sikory z tekstem G. Fysha Rutherforda.
Melbourne, sierpień 1992. Bartek Pisz – architekt – i Tomek Sikora – fotograf – postanawiają odreagować męczącą pracę komercyjną i uciekają z miasta do centralnej Australii. Zabierają ze sobą tekturową walizeczkę, koszyk, dwa świńskie ryje, kapelusz, rękawicę bokserską, łapkę i siatkę na muchy, solidne stare buty, specjalnie uszyte dla nich przez babcię Wandę bermudy oraz podkoszulki z inicjałami ich nowych imion. Towarzyszy im również szwagier Tomka, Francis Teste, uwieczniający aparatem wyprawę Tlisia i Zanziby. Przez dwa tygodnie dwie świnki odkrywają ten pozornie pusty kontynent poprzez surrealistyczne sytuacje. Zdjęcia z wyprawy trafiły do rąk znajomego Tomka, G. Fysha Rutherforda z Melbourne, który marzył o wspaniałym prezencie dla swoich dwóch uroczych córeczek o anielskich włosach. Miała nim być bajka jego autorstwa. I tak przez cztery lata powstawały „Świńskie opowiastki”, w których Tlisio i Zanziba odwiedzają smoka. (Tomasz Sikora, G. Fysh Rutherford, Świńskie opowiastki, Czuły Barbarzyńca)