Monika i Jędrzej WITTCHEN o pasji tworzenia



Czym jest dla Państwa praca?

M.W.: Naszą wspólną pasją, dzięki której w pełni się realizujemy. Ona daje nam ogromną satysfakcję. Mąż nie cierpi rutyny i powtarzalności, jest wizjonerem. To on wymyśla strategie, które potem wdrażam.

J.W.: Praca ma dla nas olbrzymią wartość. Daje nam możliwość osobistego rozwoju i kreowania zupełnie nowych rzeczy. Z pracą wiąże się też wiele wyjazdów – zdarza się, że nawet osiem razy w roku jesteśmy w Azji, jeździmy
również po Europie. I chociaż są to podróże służbowe, zawsze staramy się wygospodarować kilka dni, które spędzamy razem, niekoniecznie na bieganiu po targach czy wyborze kolekcji. Bardzo lubimy włóczyć się po
mieście, zaglądać w zaułki, podziwiać architekturę, przyglądać się mieszkańcom. Mamy bardzo klasyczne zainteresowania.

Tworzą Państwo kolekcje obuwia damskiego i męskiego. Jak sprostać oczekiwaniom wymagających klientów?
M.W.: Trudno sprostać gustom wszystkich lientów. Jednak osoby ceniące klasykę, wygodę i elegancję z całą pewnością znajdą w naszych kolekcjach odpowiedni dla siebie model. Niektórzy wracają po dziesiątą parę podobnych butów, bo tak bardzo im się spodobały. Jedna z naszych stałych klientek zawsze kupuje dwie identyczne pary, bo doskonale czuje się w naszych butach i nie chce się z nimi rozstawać byt szybko. Od butów WITTCHEN można się uzależnić. To dla nas wielkie uznanie. Jesteśmy dumni z naszego obuwia. Mamy też buty ze skóry kangura oraz modne, klasyczne czarne lakierki. Stopniowo, lecz nieustannie poszerzamy asortyment o bardziej ekstrawaganckie modele.

Skąd pomysł na kolekcję obuwia?
M.W.: Firma WITTCHEN zdobyła pozycję lidera w projektowaniu, produkcji i sprzedaży ekskluzywnych produktów wykonanych ze skór najlepszej jakości. W bogatej ofercie mieliśmy niemal wszystko – od portfeli, poprzez torebki, teczki, paski, rękawiczki, aż po wytworną odzież. Naturalnym krokiem w rozwoju firmy było więc stworzenie kolekcji
obuwia damskiego i męskiego. Poza tym mąż uwielbia buty i bardzo mu ich brakowało w naszej ofercie.

W jakich butach marki WITTCHEN będziemy chodzić jesienią tego roku?
M.W.: Przy projektowaniu nowych wzorów przestrzegamy zasad savoir-vivre`u biurowego. Dlatego w kolekcji damskiej wszystkie buty są zakryte, mają wygodne i stabilne obcasy oraz stonowaną, ponadczasową kolorystykę – od brązów w odcieniu czekolady, koniaku i beżu aż do klasycznej czerni. Niekiedy jednak pozwalamy sobie na odrobinę ekstrawagancji i wtedy w granatowych półbutach robimy białe przeszycia, w czerwonych wprowadzamy metalowe dodatki,  a ciemny brąz łączymy z jasnym.

Jakie modele butów cieszą się największym powodzeniem?

M.W.: Od kilku sezonów panie najczęściej kupują kozaki-oficerki uszyte z najszlachetniejszych skór. Dla ozdoby dodajemy delikatne klamerki i ornamenty. Z kolei panowie najchętniej wybierają model 501 o najbardziej klasycznej
linii. Te buty proponujemy w trzech kolorach – czarnym, ciemno– i jasnobrązowym. To jest klasyk wśród klasyków – mój mąż zawsze marzył o takim bucie.

A więc marzenie się spełniło.
M.W.: Zdecydowanie tak, i to z wielkim sukcesem,ponieważ model 501 jest najlepiej sprzedającym się wzorem w męskiej kolekcji. Czy sprzedaje się tak dobrze, jak ponadczasowe levisy 501?
M.W.: Choć zbieżność w nazwie jest zupełnie przypadkowa, ten but faktycznie jest naszym hitem – w sezonie sprzedajemy kilkaset par.

Skąd czerpią Państwo inspiracje do tworzenia?
M.W.: Najlepsze pomysły rodzą się podczas podróży – wtedy mogę oderwać się od bieżących spraw i mam bardziej otwarty umysł. Jeździmy głównie do Włoch, Francji, Hiszpanii i Rosji. Tam żyją i tworzą wielcy światowi kreatorzy mody, którzy są niezwykle cennym źródłem inspiracji. Bardzo ważne są dla nas również wojaże po Azji, gdzie rozwija się produkcja – podziwiamy wspaniałą organizację pracy i poznajemy nowe tech-nologie. Nasze pomysły są więc kompilacją tego, czego doświadczamy w tych dwóch tak bardzo odmiennych rejonach świata. Azja to kraj mieniący się tysiącem intensywnych barw, a Państwa produkty są raczej w odcieniach stonowanych.

Czy przymierzająsię Państwo do zmiany kolorystyki?

M.W.: Oczywiście. Świadomie zaproponowaliśmy w pierwszej kolejności głównie kolekcję klasyczną, która jest ponadczasowa. Jednak w następnych sezonach zaoferujemy też szerszy wachlarz kolorów i wzorów. Zresztą już w tej chwili to się zmienia – w ostatniej kolekcji męskiej pojawiły się buty np. ze skóry
kangura i w błękitnym odcieniu. Rzeczywiście są one piękne i delikatne w dotyku.

A proszę zdradzić, ile butów jest w Państwa szafie?
M.W.: Odpowiedź nie będzie łatwa, ponieważ mamy z mężem ogromną słabość do butów.
J.W.: Różnych rzeczy sobie odmawiamy, ale nigdy butów.
M.W.: Kiedy jakieś buty wpadną nam w oko, nie potrafimy oprzeć się pokusie, by je kupić. Nie lubimy ich jednak gromadzić, więc jeśli mamy ochotę sprawić sobie kolejną parę,wiemy, że trzeba będzie zrobić remanent w szafie i pozbyć się innych, już nienoszonych.

Czy są buty, których nie spotka taki los?
M.W.: Bardzo trudno byłoby mi się pożegnać z moimi ulubionymi czarnymi szpilkami Manolo Blahnik. Są wygodne, eleganckie i klasyczne.
J.W.: Nie jestem sentymentalny, więc nie rozpaczam, kiedy trzeba rozstać się z butami. Mógłbym jednak za każdym razem kupować identyczne klasyki, i to nawet tej samej marki.

Mają Państwo sposoby na testowanie obuwia?
J.W.: Można powiedzieć, że cały czas chodzimy we własnych butach. Zanim bowiem wprowadzimy nową kolekcję butów do sprzedaży, bardzo solidnie sprawdzamy jakość ich wykonania i wygodę na własnych stopach. Pomaga nam w tym także rodzina i znajomi. Na szczęście mam rozmiar 42, czyli taki, w którym powstają wszystkie wzorcowe modele obuwia. Najpierw sprawdzam, czy podeszwa jest dobrze przyszyta i czy w środku są odpowiednio wykończone, bez grubych szwów i niepotrzebnych zgrubień, dopiero potem zakładam but. Jeśli od razu idealnie dopasuje się do stopy, to nadaje się do chodzenia, a jeśli cokolwiek
uwiera, to nic już tego nie zmieni.

Czy to prawda, że nawet najlepsze buty nie nadają się po pewnym czasie do noszenia?
J.W.: Dawniej w butach pokonywano wiele kilometrów, dziś nie eksploatuje się ich aż tak bardzo. Na co dzień przemieszczamy się z mieszkania do garażu i z parkingu do pracy. Buty nie mają więc okazji się zniszczyć. Myślę, że dobre buty są prawie nieśmiertelne. Oczywiście, jeśli będziemy w nich przemierzać wielokilometrowe trasy, to nawet najlepsze nie wytrzymają takich spacerów.

Atrybuty idealnego buta…
M.W.: Musi być wygodny. Takie właśnie są wszystkie buty z naszej kolekcji, gdyż wykonuje się je z najszlachetniejszej skóry. Kolor
jest nakładany ręcznie, po czym skóra jest pieczołowicie polerowana.
J.W.: Podeszwy robimy ze skóry. W sezonie zimowym stosujemy najlepszej jakości wstawkę gumową firmy Vibram. Jest ona wytrzymała na mróz i wysokie temperatury, a także odporna na ścieranie i zawsze sprężysta. Pełni rolę izolatora – nie przewodzi zimna i nie przepuszcza wody.


  wersja do druku
|  mapa strony  |  polityka prywatności  |  kontakt  |  wyszukiwarka  |  newsletter

     polski
    © WITTCHEN 2012 All rights reserved  |  created by mouton.pl